fbpx
 w Inne, Świadomość / Rozwój osobisty / Duchowość, Wiedza słowiańska i wedyjska, Zdrowie, styl życia

W psychologii buddyjskiej mówi się, że głównym źródłem straty energii jest mowa. W Wedach puste rozmowy nazywane są pradjalpa i właśnie one są jedną z głównych przeszkód na drodze rozwoju duchowego i materialnego.

Mowa określa człowieka.

Jest ścisły związek pomiędzy umysłem i mową, umysłem i ciałem, umysłem i duszą. Zdrowe ciało, zdrowy umysł i zdrowa mowa tworzą harmonijną osobowość. Współczesne badania pokazały, że błędy w mowie nie są przypadkowe. Mają głębokie powiązanie z rozwojem mentalnym. Jąkanie się np. pojawia się wtedy, gdy występują poważne zaburzenia emocjonalne. Praktycznie wszystkie choroby są z natury psychosomatyczne.

Człowiek dążący do doskonałości powinien stać się po pierwsze lekarzem, uzdrawiającym swoje ciało, po drugie specjalistą ds. gramatyki, uważającym na swoją mowę, a po trzecie – filozofem, oczyszczającym swoją świadomość.

W życiu takiego człowieka nie ma miejsca na dolegliwości fizyczne, niechęć do samorozwoju oraz zaburzenia związane z mową.

Od mowy zależy zdrowie i pomyślność materialna. I to się odnosi nie tylko do ludzi duchowo rozwijających się, ale i do tych, którzy chcą osiągnąć sukces materialny. Umiejętność mówienia i słuchania bardzo poważnie studiowana jest we wszystkich szkołach biznesu. Nawet w świecie przestępczym, aby wejść wyżej w bandyckiej hierarchii, trzeba potrafić kontrolować język.

Słowa bardzo mocno określają naszą karmę.

Można 10 lat zajmować się rozwojem duchowym czy dobroczynnością, ale obraziwszy wielką osobowość, można wszystko stracić i degradować do niższej formy życia. Skąd się to bierze? Od obelg.

Astrologia wedyjska mówi, że planeta cienia – Ketu – odpowiada za obelgi. Ketu to planeta, która bardzo szybko przynosi reakcje, często natychmiastowo. W negatywnym aspekcie karze ona za obelgi i lekceważącą mowę, szybko pozbawiając człowieka wszystkiego, co osiągnął w planie duchowym i materialnym.

W cywilizacji wedyjskiej uczono każdego człowieka bardzo pilnować swojej mowy.

Mowa posiada ogromną energię. Specjaliści mający dar widzenia energii subtelnych mówią, że ludzie, którzy przeklinają, mówią chamsko i rzucają obelgami, w określonym miejscu ciała subtelnego otrzymują ciemną plamę, która po roku-dwóch może zmienić się w guz rakowy.

Mowa to przejaw siły życiowej. Język został nam dany głównie po to, by czytać modlitwy, mantry i rozmawiać na wszystkie te tematy, które przybliżają nas ku boskości. Można oczywiście, w miarę konieczności rozmawiać o sprawach praktycznych z bliskimi, ale ważne, by w tym nie przesadzać.

W Ajurwedzie mówi się, że mowa jest przejawem prany. Prana to siła życiowa, energia kosmiczna. Im więcej prany, tym bardziej zdrowy, charyzmatyczny i harmonijny jest człowiek.

Prana tracona jest w momencie, gdy człowiek mówi.

Szczególnie, gdy kogoś krytykuje, osądza i przeklina. Statystycznie 90% wszystkich kłótni powstaje przez to, że mówimy o kimś źle. Największy sukces osiągają ci, którzy mówią w sposób łagodny i przyjemny i potrafią kontrolować swoją mowę. w Bhagavadgicie mówi się, że asceza mowy polega na umiejętności mówienia prawdy przyjemnymi słowami.

Karma określana jest przez to, co mówimy.

Ważne, by pamiętać, że jeśli kogoś krytykujemy, bierzemy na siebie negatywną karmę i wady charakteru tego człowieka. Tak działa prawo karmy. Ale przejmujemy także cechy tej osoby, którą wychwalamy. Dlatego Wedy wzywają, by mówić zawsze o Bogu, o świętych ludziach i wysławiać ich. To najlżejsza droga do tego, by przyswoić sobie boskie cechy.  

Dawno zauważono, że przyswajamy sobie cechy tego człowieka, o którym myślimy i o którym mówimy, dlatego nawet zachodni psychologowie radzą, by myśleć i mówić o ludziach, którzy osiągnęli sukces i wiodą harmonijne życie.

Ale im więcej w nas jest egoizmu i zawiści, tym ciężej jest nam mówić o kimś dobrze. Powinniśmy uczyć się, aby nikogo nie krytykować.

Miałem jednego pacjenta, który wedle horoskopu w tym czasie powinien był poważnie zachorować, ale okazało się, że choroba go ominęła. Spytałem go, co zaczął robić w tym roku. Odpowiedział mi, że podjął wyrzeczenie, polegające na tym, że nie będzie nikogo krytykował. I powiedział, że naprawdę zauważył, że jego życie się polepszyło, a jego praktyka duchowa osiągnęła wyższy poziom.

Ten, kto nas krytykuje, oddaje nam swoją pozytywną karmę i zabiera naszą złą.

Dlatego w Wedach zawsze uważało się, że to dobrze, gdy nas krytykują. Jedną z cech umysłu jest to, że potrafi on usprawiedliwić się w każdej sytuacji. Czym niższy jest poziom człowieka, tym więcej usprawiedliwień od niego słyszycie. Nawet dokonawszy najgorszego czynu, taki człowiek bez cienia wstydu zacznie się usprawiedliwiać. Prowadziłem warsztaty w więzieniach i to, co mnie szczególnie zaskoczyło to to, że praktycznie nikt nie uważał się za winnego. Jednym z głównych wskaźników tego, że człowiek jest na wysokim poziomie rozwoju jest to, że spokojnie słucha krytyki pod swoim adresem.

Jak to, co mówimy wpływa na naszą karmę?

W „Mahabharacie” mówi się, że jeśli coś chcecie zrobić, nikomu o tym nie mówcie. Jak tylko o tym powiedzieliście, o 80% zmniejsza się szansa, że to się wydarzy, szczególnie jeśli podzieliliście się z człowiekiem chytrym i zawistnym.

Dlaczego ludzi mówiący mało osiągają więcej? To proste – oni nie tracą energii.

Druga prosta zasada związana z mową – jeśli zrobiliście coś dobrego dla innej osoby i pochwaliliście się tym, to w tym momencie tracicie pozytywną karmę i wszystko to, na co zapracowaliście tym działaniem. Ci, którzy się chwalą, osiągają bardzo mało.

Dlatego nie powinniśmy się nigdy chwalić swoimi osiągnięciami, ponieważ w tym momencie tracimy wszystko, na co pracowaliśmy.

Pierwsza zasada rozumnej mowy brzmi: zanim powiesz jakieś ostre słowa, policz do 10. To może wyglądać na coś głupiego. Na początku damy radę policzyć do 3. Ale z drugiej strony, kiedy odpowiadamy po krótkiej przerwie, słowa będą o wiele bardziej sensowne, ponieważ pierwsze, co przychodzi do głowy kiedy nas krytykują lub krzyczą na nas, to chęć usprawiedliwić się i odpowiedzieć ostro tym samym.

Dlatego nauczcie się 5-10 sekund myśleć zanim odpowiecie. Prócz tego, taka pauza zatrzyma niepotrzebne emocje.

Człowiek, który zajmuje się samorozwojem, bardzo mało mówi. Czytałem w żywotach niektórych wielkich ludzi, że oni nigdy nie odpowiadali od razu na obwinienia i w ogóle starali się niczego nie mówić w gniewie. Odkładali rozmowę na drugi dzień lub do momentu, kiedy umysł się uspokoi. Wiedzieli bowiem, że póki gniew i rozdrażnienie wpływają na ich mowę, skutki będą opłakane, a wręcz niszczycielskie.

 Druga zasada rozumnej mowy: nie trzeba wpadać w skrajność. Bóg przejawia się w szczegółach, a Szatan – w skrajnościach. Nie warto obiecywać: „Będę milczeć jak grób”. Szczególnie, jeśli z natury jesteście ekstrawertykami, taka obietnica może wam tylko zaszkodzić.

Jeśli waszą psychofizyczną naturą jest to, by mówić dużo, to mówcie, ale pamiętając o tym, by ludzie w waszym otoczeniu otrzymali dobro od waszej mowy.

Bądźcie więc otwarci i życzliwi, i najważniejsze: żyjcie świadomie. Ważne, by pamiętać, że nasz poziom określa się drobnymi, pozornie nieznaczącymi czynami: jak zareagowaliśmy na chamstwo w sklepie, jakie emocje nas napełniają, kiedy nas „niezasłużenie” krytykują, itd.

Trzy poziomy mowy

Człowiek o wysokim poziomie duchowym, przebywający w energii błogości (sans. sattva), jeśli słyszy lub widzi coś złego lub krzywdzącego, może nawet fizycznie to odczuć. Może mieć wrażenie, że oblano go fizycznie czymś brudnym.

Taki człowiek zawsze powie prawdę dobrymi słowami.

Świadomie wypowie każde słowo i każde słowo przyniesie harmonię do tego świata. W mowie takiego człowieka jest dużo taktownego humoru, często o sobie samym. Tacy ludzie są praktycznie zawsze zdrowi i szczęśliwi.

Ludzie przebywający w energii namiętności (radjas) są bardzo wrażliwi na krytykę pod swoim adresem. Z wielką przyjemnością mogą godzinami opowiadać o tematach związanych z pieniędzmi, seksem, biznesem, polityką, zakupami, a także snuć opowieści o sobie samym lub innych ludziach.

Mówią oni przeważnie szybko, humor może być niższych lotów.

Zwykle na początku rozmowy czują zadowolenie i przypływ energii, ale po takich rozmowach – pustkę i odrazę. I czym wyższy jest poziom świadomości, tym silniejsze jest to uczucie. Taki styl mowy prowadzi do degradacji na wszystkich poziomach.

Ci, którzy żyją głównie w energii ignoracji (sanskr.. tamas), wyróżniają się tym, że ich mowa pełna jest obelg, pretensji, osądów, gróźb i niecenzuralnych słów. Wszystkie słowa przesiąknięte są gniewem i nienawiścią. Kiedy taki człowiek otwiera usta, ma się wrażenie że pokój zapełnia nieprzyjemny zapach. Dlatego, jeśli do takiego człowieka mówimy coś dobrego o kimś, on może nawet zachorować. Tacy ludzie zwykle sami świadomie lub nie prowokują innych próbując wzbudzić w nich energię gniewu, rozdrażnienia, obrazy, zawiści itd. ponieważ na taką falę są nastrojeni i żywią się tymi niszczycielskimi emocjami. Humor maja „czarny”, pełen znęcania się nad innymi i radości z cudzego nieszczęścia. Przebywają w iluzji od początku do końca.

 Takich ludzi Wszechświat leczy ciężkimi uderzeniami losu i chorobami.

Szybko rozwijają się w nich choroby psychiczne. Lepiej nie znajdować się przy nich, a tym bardziej z nimi rozmawiać.

Rzadko spotykamy człowieka, który przebywa wciąż w jednej z tych wyżej wymienionych energiach. Zwykle mamy do czynienia z ludźmi „typu mieszanego”.

To, w jakiej energii przebywamy zależy od:

– towarzystwa, które wybieramy – w pracy, podczas odpoczynku itd. Na przykład, nawiązując kontakt z człowiekiem w energii radjas, po kilku minutach możemy zauważyć, że aktywnie wciągnęliśmy się w omawianie polityki, choć jeszcze 10 minut temu w ogóle nam to nie przychodziło do głowy

– miejsca – na przykład w kasynie, klubach nocnych, slumsach ciężko sobie wyobrazić rozmowy na tematy duchowe. Jeśli miejsce jest przesiąknięte energiami radjas i tamas, to co mówimy i słyszymy tam, będzie miało takie same wibracje

– czasu – na przykład, od 21 do 2 w nocy jest czas tamas, dlatego w tym czasie wielu ludziom chce się pójść do miejsc typu kluby nocne, obejrzeć film w energii tamas, porozmawiać na tego typu tematy itd. Poranek jest mądrzejszy od wieczora – mówi ludowe powiedzenie. Dawno zauważono, że tego, o czym mówiłeś wieczorem, szczególnie jeśli wiąże się to z podejmowaniem decyzji, następnego poranka możesz pożałować. Na pewno zobaczysz to w innym świetle. Dlatego lepiej nie podejmować decyzji w tym czasie i w ogóle, jak najmniej mówić. To sprawi, że nasze życie będzie o wiele szczęśliwsze i pozbędziemy się problemów i nieszczęść. Czy przypadkiem jest, że w przyrodzie wszystko śpi w tym czasie?

Na koniec tygodnia możecie przeprowadzić test: jaka mowa dominowała cały tydzień, w jakiej energii? Jeśli  w sattva – łatwo zauważycie, jak harmonia i szczęście wchodzą w wasze życie. Jeśli radjas  lub tamas – naturalnym rezultatem będą choroby, depresja i pech.

Ważną zasadą jest pozbycie się pretensji.  Pierwszy krok ku miłości – to wdzięczność. W naszym świecie mało kto wyraża wdzięczność, częściej wypowiadamy pretensje – albo w ukrytej, albo w jawnej formie. Ale ważne jest, by pamiętać, że jeśli komuś nie dziękujemy, to znaczy, że zaczynamy go krytykować, mieć do niego pretensje, nie zawsze nawet sobie to uświadamiając. Służenie nie tylko jest fizyczną formą pomocy. To przede wszystkim pomoc człowiekowi rozwinąć świadomość Boga, podarować mu swoją miłość i przybliżyć go do boskości.

Wszystko, co robimy bez miłości, niesie tylko degradację, jak by to pięknie na zewnątrz nie wyglądało.

Nauczyciele uczą, że w każdej sekundzie albo zbliżamy się do Boga, albo oddalamy od niego. Każda sytuacja jest lekcją i trzeba dziękować Bogu za każdą posłaną nam sytuację.

Jak tylko pojawiają się w nas pretensje, czakra serca jest blokowana. Najczęstsze pretensje są do losu, do otaczających nas ludzi, do siebie samego i świata w ogóle. Pretensje przejawiają się nie tylko słowami, ale przede wszystkim w myślach, w tonie głosu, stylu wypowiedzi i relacji z życiem. Każda sytuacja dana jest nam po to, byśmy pracowali nad sobą. Im mniej jesteśmy harmonijni, tym bardziej jesteśmy napięci i tym bardziej surowe lekcje otrzymamy.

Ale jak tylko przyjmujemy daną sytuację – rozluźniamy się a sama sytuacja może rozwiązać się bardzo szybko.

Ajurweda mówi, że nie zdołacie się uwolnić od choroby, jeśli jej nie przyjmujecie. To pierwszy krok ku uzdrowieniu – pełna akceptacja sytuacji wewnątrz siebie i wysiłek na zewnątrz, by ją rozwiązać.  Jeśli bowiem nie akceptujemy sytuacji, to ponad 90% energii stracimy na „przeżuwanie” tej  goryczy. Nasz organizm poradzi sobie z każdą chorobą, i z każdą trudną sytuacją. Jeśli przychodzi do nas jakaś próba, to znaczy, że mamy siły, by ją przejść.

Rami Blekt

Tłumaczenie: Anna Ewa Wrzesińska

 Jeśli chcesz skopiować fragment tekstu lub udostępnić go w całości, dodaj proszę pod nim imię i nazwisko autora, tłumacza oraz podlinkowany adres: www.slowianska.pl

Najnowsze artykuły
Słowiańska