w Relacje, związki, Świadomość / Rozwój osobisty / Duchowość, Wiedza o rodzie

Odkąd pracuję z rodem, wykonując różnego rodzaju praktyki, na przykład karmienie przodków czy tworzenie rękodzieła rodowego oraz poszukując swoich korzeni w rodowych wyprawach, przeżyłam już mnóstwo tak zadziwiających i niesamowitych chwil, że starczyłoby na książkę (swoją drogą, może to niezły pomysł). Mam ochotę dziś podzielić się z Wami jedną z nich.

Przez ostatnie kilka lat karmiłam się iluzjami na temat relacji, w którą weszłam i nijak nie mogłam zrozumieć, dlaczego się nie składa (co za paradoks, że mając taką wiedzę na ten temat kręciłam się w kółko jak szalony chomik).

Pracowałam z tym tematem podchodząc go z różnych stron, ćwiczyłam gimnastykę słowiańską, przechodziłam konsultacje psychologiczne u moich wspaniałych przyjaciół-terapeutów i oczywiście szukałam przyczyny w rodowych scenariuszach i traumach.

Byłam uparta.

Składałam obraz całości tego, co się dzieje z wielu odłamków, i długo nie umiałam go zobaczyć i pojąć jego sensu. Dochodziły do mnie odgłosy z przeszłości: relacje z mamą, relacje z tatą, pożegnanie dawnych partnerów, oj, co tam nie powyłaziło po drodze. Ale rezultaty tej pracy wydawały się marne, tzn. nic się nie zmieniało, nadal dreptałam w tym błocie.

Gdzieś jeszcze w tym wszystkim majaczył wykluczony z rodu Dziadek.

I z wiedzy o rodzie to właśnie w historii tego przodka tkwi klucz ku odnalezieniu swojej kobiecości i to w nim kryje się jakaś rodowa tajemnica. Dziadek urodził się oraz zmarł w Grudziądzu.

Zbierałam się do tego Grudziądza latami i nie mogłam dojechać. Jakby czegoś jeszcze w tym wszystkim brakowało. Podczas ustawień w moim domu rodzinnym wyszło na jaw, że mój Tata bardzo tęsknił do swojego ojca i ten żal, że więź z nim została zerwana, był odczuwalny i wpływał też na moje życie.

Dlatego zabrałam nieco ziemi z grobu Taty i postanowiłam zawieźć ją na grób Dziadka.

Ale nie było to takie proste, bo nikt z rodziny nie wiedział, gdzie jest pochowany i czy jego grób w ogóle jeszcze istnieje. Nie będę Wam opowiadać całych perypetii związanych z jego odnalezieniem, grunt, że się udało.

Jakimś cudem złożyło się też tak, że do Grudziądza mógł przyjechać też ON i spotkaliśmy się tam po kilku miesiącach braku kontaktu. Mieliśmy spotkać się na Starówce. Ale przez opóźnienie pociągu i kilka innych splotów zdarzeń spotkaliśmy się na Dworcowej.

Ulicy, gdzie żyli kiedyś moi Dziadkowie.

Spotkanie trwało kilka godzin i było dla nas obojga bardzo uwalniające. Wreszcie udało mi się wyrazić uczucia i myśli, które kotłowały się we mnie przez te ostatnie kilka lat i wreszcie udało mi się zobaczyć i przyjąć także i jego. Nie twierdzę, że było idealnie, bo nie było, emocje też zrobiły swoje, ale wszyscy się uczymy i mamy do tego prawo.

Ale w końcu poczułam rozpostarte skrzydła!

W miejscu, gdzie żyli moi przodkowie poczułam za sobą to skrzydło rodu, które wcześniej było złamane z powodu wykluczenia, a które uznane i przyjęte dało mi moc i poczucie pełni kobiecości. Kobiecości, która stoi w swojej godności, bez poniżania męskiego, ale też bez poniżania żeńskiego. Tej kobiecości, która nie boi się zobaczyć rzeczywistości odartej z iluzji i oczekiwań. Tej kobiecości, która przyjmuje wszystko, bo czuje Siebie, swoje potrzeby i widzi też innych z ich historiami i uwarunkowaniami.

I dopiero wtedy może świadomie wybrać.

Gdy wróciłam do domu, z książek na półce ‚przypadkiem” wyfrunęła mała karteczka, a na niej notatki z procesu plecenia drzewa rodowego, gdzie kontaktowałam się ze wszystkimi przodkami do 7 pokolenia wstecz.

I nagle mój wzrok trafił na przesłanie od Prababci Konstancji (mamy Dziadka z Grudziądza): „Uważaj, by nie wpakować się w coś, co nie jest Ciebie godne”.

I nagle do mnie dotarło: to mój Ród stawiał mi przeszkody w tym związku. Po co? Po to, bym się nie „wpakowała”, nie pozwoliła zniszczyć swojego (i ich jako moich przodków) Bogactwa.

Takie cuda dzieją się podczas pracy z rodem. Mogłabym godzinami opowiadać podobne historie, w które czasem naprawdę trudno uwierzyć.

Takie historie słyszę też od innych osób, które weszły na tę niezwykłą ścieżkę. Zapraszam Cię do wspólnej podróży na kursie Wiedzy o rodzie. To wiedza, która zmienia życie. Po prostu.

Anna Ewa Wrzesińska

Jeśli chcesz skopiować fragment tekstu lub udostępnić go w całości, dodaj proszę pod nim imię i nazwisko autorki i podlinkowany adres: www.slowianska.pl

Najnowsze artykuły