w Gimnastyka słowiańska, Inne, Świadomość / Rozwój osobisty / Duchowość, Wiedza o rodzie

„Ile czasu stać w pozycji wyjściowej?”, „Czy robić pokłony po prysznicu czy przed?”, „Postawić zdjęcie przodków w ramce czy może być jako tapeta na pulpicie?”, „Ile razy powtarzać ćwiczenia?”, „Narysować drzewo rodowe odręcznie czy na komputerze?”…

Nie zliczę, ile tego typu pytań otrzymuję każdego dnia. Najpierw mnie inspirowały, szukałam na nie odpowiedzi i odpisywałam szczegółowo, doradzając, wyjaśniając.

Ale z czasem przyszło do mnie zrozumienie, że te odpowiedzi, które im wysyłałam, to są MOJE odpowiedzi, to, co przeszło przez MOJE filtry i to, co pasuje do MOJEGO widzenia i czucia praktyk rodowych.

I zaczęłam przyglądać się temu i badać to zjawisko, bo naprawdę jest bardzo powszechne. Dlaczego tak mało ufamy sobie samym?

Pamiętam swoją terapeutkę, do której chodziłam jakieś 10 lat temu. Kiedyś, zrezygnowana i załamana, zapytałam jej wprost: „Co mam robić, nie mam już siły, proszę powiedz, co robić”. Ona na to: „Chcesz? Powiedzieć ci, co masz zrobić?” Ja na to uszczęśliwiona: „Tak, chcę wiedzieć, powiedz mi!!” Popatrzyła na mnie z uśmiechem i spokojnie rzekła: „Dobrze, tylko już do końca życia będziesz mi musiała płacić”.

Najpierw nie zrozumiałam, o czym mówi. Ale przecież to jasne!  Kiedy dajemy komuś gotową receptę, zamiast zasiać w nim pewność co do tego, że wszelka odpowiedź jest w nim samym, nie tylko odbieramy mu sprawczość i moc, ale też uzależniamy go od siebie i w ogóle od czynników zewnętrznych.

Teraz, gdy odpowiem jakiejś kobiecie: stój w pozycji wyjściowej 3 minuty, ona będzie stała 3 minuty (mimo, że jej ciało może potrzebować jednej, albo pięciu minut), i może nie będzie to takie szkodliwe, ale za chwilę pojawią się przecież kolejne pytania.

I znów będzie szukała odpowiedzi na zewnątrz.

Odpowiedzi nie tylko na pytania związane z gimnastyką, ale i te dużo ważniejsze: czy to jest mężczyzna dla mnie, czy mam posłać dziecko do szkoły, czy mam zgodzić się na szczepienia, itd.

I już zawsze będzie uzależniona od czyjegoś filtra, a płacić będzie swoją energią: pieniędzy, czasu, zdrowia.

Oczywiście, bardzo ważne jest zdobywanie wiedzy, konkretne informacje, pewne ramy, które dają nam poczucie bezpieczeństwa. Gdy przeginamy w drugą stronę, stajemy się takimi Zosiami Samosiami, które lepiej wszystko wiedzą, bo „czują”. I będą trzaskać po 10 zestawów dziennie „bo czują” , stać w pozycji wyjściowej godzinę „bo czują” czy wybierać sobie toksycznych partnerów „bo czują”.

Skąd zatem wiedzieć, czy to co czujemy to faktycznie głos duszy, czy umysłu? Jak to rozpoznać?

Głos duszy jest cichym szeptem. Nie narzuca się i nie bije po głowie. On po prostu jest i od czasu do czasu delikatnie puka.  Jest stały, czuć go jako delikatną, ale bardzo mocną linię, bez sinusoidy.

Głos umysłu natomiast to ten, który wywołuje w nas panikę i zmusza do natychmiastowego działania, zdobycia dowodów, wyjaśnień, podania paragrafów i definicji. „Przecież trzeba coś z tym zrobić!!” I głos ten nie cichnie łatwo. Dajesz mu jeden dowód, on go z miejsca wyszydzi i będzie żądał mocniejszego. „Więcej, głębiej, mocniej” – to jest domena umysłu. I nigdy nie jest zaspokojony. Czuć go jako grubą, ale łatwo dającą się zerwać linię, która biegnie sinusoidalnie. To ciągła niepewność.

Dobrym rozwiązaniem, gdy uczymy się odróżniać głos duszy i umysłu jest testowanie.  Narysuj drzewo rodowe na komputerze, wsłuchując się w swoje odczucia. Potem narysuj je odręcznie i również zaobserwuj siebie: emocje, odczucia z ciała. Czasem nawet nie musisz testować w taki fizyczny sposób. Wyobraź sobie, jak rysujesz to odręcznie i jak rysujesz na komputerze.

Umysł będzie spokojniejszy, bo dałaś mu zadanie. A dusza zrobi wszystko pozostałe.

Tak naprawdę jednak te wszystkie szczegóły nie mają znaczenia, gdy intencja jest silna i szczera. Kiedy wchodzimy w praktyki rodowe z podejściem konsumpcyjnym i chcemy zmienić wszystko dokoła, zamiast siebie samej, wtedy nawet skrupulatne przestrzeganie wszystkich zasad nie pomoże.

Bo tutaj nie o to chodzi, by było perfekcyjnie, lecz o to, by uruchomić czucie, a nie tylko myślenie.

Anna Wrzesińska

Jeśli chcesz skopiować fragment tekstu lub udostępnić go w całości, dodaj proszę pod nim imię i nazwisko autorki oraz podlinkowany adres: www.slowianska.pl

Najnowsze artykuły