w Kobiecość i męskość / Energia żeńska i męska, Relacje, związki, Świadomość / Rozwój osobisty / Duchowość, Wiedza o rodzie, Wiedza słowiańska i wedyjska

We współczesnym świecie przyjęło się uważać, że miłość to gra, podobna do przeciągania liny: kto kogo zdobędzie, ten i będzie miał więcej benefitów w dalszych relacjach.

Ale w taki sposób nie zbuduje się prawdziwych relacji – ani przyjacielskich, ani rodzinnych.

W świecie słowiańskim miłość to system naczyń połączonych, w których płyn znajduje się na jednym poziomie. I taka równowaga jest bardzo ważna, jeśli jedno naczynie postawić wyżej, niż drugie, pierwsze opróżni się, a drugie przepełni.

Nasi przodkowie uważali, że miłość do towarzysza/szki życia, do dzieci, do otaczającego nas świata zaczyna się zawsze od miłości do samego/samej siebie. I tutaj możemy działać z poziomu miłości nawnej, jawnej albo prawnej (odnoszącej się do świata Nawii, Jawii lub Prawii – przyp. tłum.)

Zasada „Podobne do podobnego”

Zasada podobieństwa głosi: z jakiego poziomu miłości odnosisz się do siebie samego, z takiego odnosisz się również do innych ludzi oraz świata.

Dlatego miłość do siebie to nie jest egoizm i narcyzm, a baza, na której budowane są relacje z ludźmi. Podobne przyciąga podobne.

Jeśli człowiek:

– sam siebie nie kocha i nie ceni

– nie przyjmuje i nie realizuje swoich umiejętności i talentów

– lituje się nad sobą

Itd. Itp.

przyciągnie do siebie człowieka takiego samego, jak i on sam. Tylko rozwijając siebie samego/samą otrzymujesz możliwość wejścia na nowy poziom relacji z innymi ludźmi.

Miłość do drugiego człowieka i poczucie własnej wartości

Miłość zawsze daje możliwość zrozumienia, na ile jesteśmy skłonni zaspokajać swoje własne potrzeby samodzielnie.

Jeśli marzysz o towarzyszu/szce życia, aby móc zaspokoić swoje potrzeby (np. posiadania przytulnego domu, czystych skarpetek, ciepłego obiadu itd.), to dobrowolnie zgadzasz się na nawne (odnoszące się do świata Nawii – przyp. tłum) próby i wyzwania oraz na model relacji „tyran-ofiara”.

Będziesz w to grać do tego momentu, póki nie nauczysz się, co to znaczy mieć i czuć własną wartość.

Miłość jawna (odnosząca się do świata Jawii – przyp. tłum) zawsze buduje się na fundamencie poczucia własnej wartości, wspólnych zainteresowań, wspólnych działań.

Właśnie dlatego nasi przodkowie starali się organizować młodym maksymalnie dużo wspólnych działań pod okiem dorosłych. To była swojego rodzaju próba poprzez działanie: wspólne prace w polu, w grupie, w domu przy przygotowywaniu przetworów, przygotowań do świąt, itd.

Tylko nauczywszy się dogadywać, i kiedy zainteresowanie wspólnym działaniem pokonywało nieporozumienia i różnice w szablonach wychowania, można zaczynać budować długotrwałe relacje.

To właśnie zainteresowanie wspólnym działaniem i rozumienie własnej wartości będą wami kierowały ku temu, by szukać nowe drogi podejścia do drugiego człowieka i nie będzie myśli typu: a dlaczego to ja mam ciągle coś robić, żeby było u nas ok.

Jeśli takie pytania w waszych relacjach występuje, to znaczy, że:

– te relacje nie są dla was wartościowe

– czujecie się w tych relacjach gorsi

– zamiast być w tych relacjach, próbujecie ich kosztem zadowolić własne potrzeby

To jest ucieczka w stronę nawnej miłości i egoizmu.

Miłość Boga jako odzwierciedlenie miłości do siebie

Jeśli poświęcasz mało czasu sobie, nie cenisz siebie, to Bóg obowiązkowo przyśle ci takich ludzi i wydarzenia, które będą ciągle ci to pokazywać.

Będziesz wchodzić w nawną miłość, gdzie partner będzie tyranem, a ty ofiarą, albo odwrotnie.

Będziesz ciągle spotykać ludzi, którzy nie umieją okazywać sobie uwagi, dlatego służą iluzjom, tracąc własną siłę. I zasada ta, uważam, jest wyższym przejawem miłości Boga do nas. Bóg daje pełną swobodę wyboru, a człowiek sam wybiera dla siebie „zabawki”, nawet jeśli w skutek tego odczuwa ból.

Tak więc:

  1. Każda miłość zaczyna się od szacunku do siebie jako do cząstki Boga na tej ziemi
  2. Otaczający nas ludzie i wydarzenia są odzwierciedleniem miłości Boga do nas na podstawie tej miłości, którą dajemy sami sobie
  3. Miłość do siebie, miłość do drugiego człowieka – wszystko to są kroki ku spotkaniu Boga

To na ile sam/a siebie kochasz, zrozumiesz nie tylko patrząc na relacje z towarzyszami/szkami życia i innymi ludźmi, ale zgodnie z prawem podobieństwa, twoja miłość do siebie odzwierciedli się również w innych sferach życia.

Miłość do siebie poprzez relacje z ciałem fizycznym

Relacja ze swoim ciałem fizycznym jest jednym z wyraźnych wskaźników tego, na ile siebie szanujesz, kochasz i akceptujesz. Prościej jest wzbudzać miłość do siebie właśnie zaczynając od ciała fizycznego.

Zadaj sobie pytania:

  1. Jak  się odnosisz do własnego ciała?
  2. Na ile kochasz ciało i dbasz o nie? Czy wszystko akceptujesz w sobie? Wstyd, zażenowanie w odniesieniu do swojego ciała – to są oznaki braku akceptacji
  3. Czy często chcesz, aby coś w twoim wyglądzie było inaczej niż jest? Operacje plastyczne, doklejane rzęsy, silikonowe piersi, ciągłe ćwiczenia na siłowni – wszystko to wychodzi z tego samego – dążenia do tego, by wyglądać inaczej, a to znaczy, że nie akceptujemy swojego ciała
  4. Czy dajesz w odpowiednim czasie odpoczywać swojemu ciału czy zmuszasz je do pracy, póki choroba nie położy cię na siłę?
  5. Jak troszczysz się o swoje zdrowie fizyczne? Czy umiesz relaksować i dopieszczać ciało tak, żeby było to zdrowe dla niego?

Odpowiedzi na te pytania są odzwierciedleniem twojej umiejętności kochania samej/ego siebie.

Męskie i żeńskie relacje z domem

Relacja z własnym domem  – to też dobry wskaźnik miłości do siebie i kolejny puzel w ogólnym obrazie.

Dom dla kobiety odzwierciedla jej wewnętrzną przestrzeń.

Jeśli kobieta ma w domu syf i bałagan, to oznacza, że ona siebie teraz nie kocha. A to znaczy, że:

  1. Karze się za coś
  2. Poniża się lub innym pozwala siebie poniżać, aby z tego otrzymać jakąś korzyść
  3. Obraża się na coś i nie transformuje swoich urazów i pretensji

Dla mężczyzny dom jest zewnętrzną przestrzenią – odzwierciedla dobrostan rodziny i jej pozycję w społeczności.

Jeśli mężczyzna mało zarabia, nie awansuje na drabinie społecznej, jeśli jego dom nie rośnie – czyli np. malutkiego mieszkania nie zamienia na większe itd; jeśli nie staje się bliższy swojemu marzeniu, nie rozwija swoich umiejętności twórczych w pracy, albo w społeczności – to pokazuje nieprawidłowy stosunek mężczyzny do samego siebie.

W rezultacie świat nie daje mu możliwości rozszerzenia tego bałaganu tak, by nie zaraził innych (taka indywidualna kwarantanna).

Zbudowawszy dobre relacje z własnym domem, robisz jeszcze jeden krok ku miłości jawnej.

Relacje z rodzicami

Stan twojej miłości do związany jest też z relacjami z rodzicami. Właśnie relacje rodziców z dziećmi to fundament dla miłości do siebie i do otaczających ludzi.

Jeśli będąc dorosłym ciągle nie rozumiesz siebie i nie uważasz, ze absolutnie wszystkie działania twoich rodziców były robione z czystej miłości, to trafiasz w ślepy zaułek i przestajesz rozwijać swoją własną miłość.

Rodzice to fundament, na którym stoi każdy z nas. Zaakceptować rodziców i wybaczyć im, to znaczy przyjąć ich miłość i zacząć budować miłość do siebie na trwałej i godnej zaufania podstawie.

Tak, rodzice przekazali ci miłość. Może i była ona maleńka, szara, uboga albo w ogóle niewidoczna z zewnątrz. Ale jaka była, taką przekazali. Nawet za taką miłość powinniśmy być wdzięczni i rozumieć, że to nie miłość rodziców była nie taka, a sposoby jej przekazania.

Twoi rodzice dali ci wszystko, co mogli dać, zrobili wszystko, co mogli zrobić, opierając się o te możliwości, które mieli na tamten moment.

Ważne jest, by zrozumieć: nie rodzice sprawiają ci ból, a ty sam/a go sobie sprawiasz, nie umiejąc zrozumieć i rozszyfrować przesłania, które idzie od Boga poprzez czyny rodziców i ich charakter.

Na przykład, jakie przesłanie niosą surowi rodzice?

Surowość to przejaw miłości poprzez strach, że dziecko narobi błędów, które będą dla niego katastroficzne. Surowość może przejawiać się także przez wysokie kryteria w stosunku do samego siebie. Sobie sami postawili taką poprzeczkę, ze nie sposób do niej doskoczyć i to tworzy nieprawidłowy sposób okazywania miłości dziecku poprzez surowość i wręcz okrutne zachowania.

Widząc to i rozumiejąc mamy możliwość wyciągnąć własne wnioski pomagające w osobistym rozwoju.

Jeśli nie możemy nijak rozszyfrować bolesnych dla siebie zachowań lub cech charakteru rodziców, nie wyciągamy z nich lekcji i nasza miłość też nie rośnie i nie rozwija się.

Brak miłości do rodziców, niechęć ku rozumieniu i rozszyfrowaniu przesłania Boga, które idzie przez nich, przejawia się w następujących przypadkach:

– kiedy nie przyjmujesz, nie akceptujesz własnych rodziców

– kiedy próbujesz ostro się od nich odciąć

– kiedy masz do nich pretensje

– kiedy ich pouczasz, itd.

Tymi działaniami niszczysz fundament, bez którego nie uda się kochać samego siebie, a w rezultacie również dawać miłość z poczucia obfitości drugiemu człowiekowi.

Dlaczego współcześni ludzie negują miłość

W dzisiejszym świecie popularna stała się idea negowania miłości. To jest już nie tylko feminizm, a negowanie miłości w ogóle jako naturalnej życiowej potrzeby.

Stąd idea „child free” – ludzi świadomie rezygnujących z dzieci, aby żyć tylko dla swojej przyjemności albo bojących się być złymi rodzicami, albo uważających, że sprowadzać duszę na ziemię i zmuszać ją do męki życia – to jest grzech

Z tego samego powodu zwiększa się ilość małżeństw jednopłciowych i kolejna fala feminizmu.

Stąd też moda na małżeństwa żyjące oddzielnie „bo tak wygodniej”, co jest pokłosiem tego, ze współcześni ludzie oduczyli się pracować nad relacjami, stracili ideę samodoskonalenia się.

Zapomnieli, że inwestować należy nie w silikonowe piersi, manicure i duże usta, lecz w siebie, w swój charakter i rozwój. A to jest o wiele trudniejsze, niż zrobić sztuczne rzęsty.

Rozwój osobisty to ogromny wysiłek.

Łatwo jest marzyć o idealnych relacjach z idealnym księciem, ale świat jest tak zbudowany, że nie ma idealnych ludzi. Bóg nie tworzy klonów, dlatego każda relacja to stała praca na całe życie. I tu pytanie, jak się odnosisz do takiej perspektywy?

  1. Jeśli jest to dla ciebie nieskończony, inspirujący, ciekawy proces lub przygoda, wtedy ten trud będzie przynosił radość, a praca nad relacjami dodawała sił
  2. Jeśli natomiast widzisz to jako coś nudnego, nieciekawego, ciężkiego, wtedy harmonijne relacje ze samym sobą i z innymi ludźmi będzie faktycznie bardzo trudno zbudować.

Aby spotkać dostojnego towarzysza/towarzyszkę życia, trzeba kochać siebie.

Nie dasz rady dawać miłości drugiemu człowiekowi, jeśli nie masz tej miłości w nadmiarze. Nie da się dać komuś tego, czego nie ma się samemu albo ma się mało. Jeśli będziesz próbować dawać z pozycji braku, bardzo szybko wpadniesz w zależność „kup-sprzedaj” – czyli ja ci dałam tyle miłości, a teraz poproszę o tyle samo od ciebie”. To nie miłość, to handel.

Nie wolno też mylić miłości do siebie  z egoizmem.

Egoizm to jedna z rodzajów braku miłości do siebie, która rodzi się z urazów do innych ludzi, z przerzucania na nich odpowiedzialności za własne życie.

Trzeba pamiętać, że:

Miłość nie zmusza nikogo do niczego: ani siebie , ani drugiego człowieka

Miłość nie odczuwa litości

Miłość nie zazdrości

Miłość nie pozbawia człowieka możliwości rozwoju – ani siebie samego, ani nikogo innego.

Kiedy nie kochasz siebie, nie możesz w pełni kochać innego człowieka.

Wewnątrz ciebie będzie pustka i ból. I ile by nie mnożyć zero przez jakąś inną cyfrę, i tak wyjdzie zero.

Jeśli wewnątrz masz pustkę, to nie będziesz mieć miłości do Boga, czyli nie będziesz mieć zrozumienia tego, że wszystko dzieje się na dobre.

Naturalnie wtedy będzie zanikało poczucie wartości tych członków rodziny, którzy nie spełniają jakichś twoich warunków: z tym będę mieć kontakt, a z tamtym nie, bo z nim jest ciężko.

W rezultacie tracisz wewnętrzna wiarę w to, że wszystko jest dla twojego dobra. Jeśli nie wierzysz w dobro świata, dlaczego świat ma ci odpłacać dobrem?

Wszystko jest ze sobą połączone. A wiara i miłość to fundament tego świata.

 Arina Nikitina

Tłum. Anna Ewa Wrzesińska

Więcej na temat relacji – na kursie Słowianka w relacjach

Najnowsze artykuły
Słowiańska