fbpx
 w Wiedza o rodzie, Wiedza słowiańska i wedyjska

Świadoma praca z rodem rozpoczyna się od wzięcia odpowiedzialności za to, że nieprzypadkowo znaleźliśmy się w takim, a nie innym rodzie.

Mamy więc dokładnie takich rodziców, dzięki którym najlepiej widzimy i czujemy to, co wymaga w nas uzdrowienia i to, co chce się przejawić przez nas jako rodowe talenty i dary.

Błędy czy grzechy naszych rodziców są częścią nas samych i pokazują to, co w nas samych jest do uzdrowienia. Jeśli więc narzekamy na nich, osądzamy ich i krytykujemy ich zachowanie (nawet, jeśli jest ono faktycznie złe i godne potępienia) zamykamy sobie drogę ku otrzymaniu rodowego błogosławieństwa.

Dlaczego tak się dzieje?

Energia życiowa, która może przyjść do naszego życia tylko dzięki uzdrowieniu relacji z rodzicami płynie zawsze od góry do dołu. Jeśli więc stawiamy się wyżej niż nasi rodzice (a to robimy poprzez osądzanie ich właśnie), niejako blokujemy ten przepływ.

Ale przecież…

Już słyszę te wszystkie (w pełni uzasadnione i szczere) ALE. Ale mój ojciec mnie bił. Ale moja matka mnie ciągle krytykuje. Ale moi rodzice zostawili mnie i odrzucili. I tak dalej i tak dalej. Właściwie nie znam osoby, której rodzice nie wyrządziliby takiej czy innej krzywdy. Jak uznać i przyjąć swoich rodziców, kiedy buzuje w nas złość i ból jest tak ogromny, że nie potrafimy sobie nawet wyobrazić, że może być między nami a nimi zgoda i pojednanie? I tutaj dochodzimy do sedna rzeczy.

Akceptacja i uznanie nie oznaczają aprobaty.

To, że przyjmujemy naszych rodziców takimi, jakimi są, nie oznacza, że popieramy ich krzywdzące zachowania. To oznacza, że WIDZIMY je jako część naszych rodziców i jako część siebie.

I razem z nimi przyjmujemy także wszystkie uczucia i emocje, jakie one ze sobą niosą.

Bo to z nimi razem może przyjść do nas zrozumienie tej lekcji, jakiej nośnikami byli lub są nasi rodzice.


Najnowsze artykuły
Słowiańska